poniedziałek, 7 czerwca 2021

Wielkie emocje w Grand Prix Azerbejdżanu, Raikkonen przywozi punkt

Eksplozja opony, awaria hamulców, kosztowne w skutkach błędy i ryzykowne manewry – rozgrywany w Baku wyścig o Grand Prix Azerbejdżanu stał pod znakiem ogromnych emocji i… niespodzianek. Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji wydawało się, że jej losy powinni rozstrzygnąć między sobą dwaj najlepsi kierowcy tegorocznego cyklu, czyli Max Verstappen oraz Lewis Hamilton. Finalnie żaden z nich nie przywiózł choćby jednego punktu, w przeciwieństwie do Kimiego Raikkonena z Alfa Romeo Racing ORLEN.

Już sobotnie kwalifikacje obfitowały w kraksy i kolizje. Czerwona flaga powiewała nad torem w Baku czterokrotnie, a w tych niecodziennych okolicznościach najlepiej poradził sobie Charles Leclerc, który po raz drugi z rzędu wywalczył pole position. Tuż za jego plecami uplasowali się wspomniani już – wicelider klasyfikacji generalnej i siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton oraz lider cyklu Max Verstappen.

Brytyjczyk nie potrzebował dużo czasu, aby w trakcie wyścigu wyprzedzić Leclerca. Hamilton po zaledwie trzech okrążeniach objął prowadzenie, jednak nie cieszył się z niego zbyt długo. Niewielkie problemy w trakcie pit-stopu sprawiły, że wyprzedzili go nie tylko Max Verstappen, ale również Sergio Perez. Niespodziewanie istotny wpływ na przebieg niedzielnego Grand Prix Azerbejdżanu miał natomiast Lance Stroll, którego zespół postawił na taktykę z zaledwie jednym zjazdem do alei serwisowej.

Kanadyjski kierowca w pewnym momencie był nawet czwarty i mogło się wydawać, że obrana strategia przyniesie jego ekipie niemały sukces. Niestety, wtedy doszło do usterki, która skutecznie uniemożliwiła mu dalszą jazdę – jedna z jego opon nie wytrzymała trudów wyścigu, a bolid Strolla rozbił się o ściany toru w Baku. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, dzięki czemu do prowadzącej dwójki – Verstappena i Pereza – zbliżył się Lewis Hamilton.

Rywale aktualnego mistrza świata w świetnym stylu odpierali jego ataki i wiele wskazywało na to, że Verstappen dojedzie do mety jako zwycięzca. Na pięć okrążeń przed końcem rozegrał się jednak dramat holenderskiego kierowcy. W jego bolidzie eksplodowała opona i pojazd, podobnie jak w przypadku Strolla, uderzył w bandy, co oznaczało koniec rywalizacji dla lidera klasyfikacji generalnej. Na torze pojawiła się czerwona flaga, choć nieco wcześniej podjęto decyzję o kolejnej neutralizacji.

Wyścig wznowiono zatem na zaledwie dwa okrążenia, a zaraz po starcie Hamilton w końcu uporał się z dzielnym Perezem i objął prowadzenie w Grand Prix Azerbejdżanu. Trwało to jednak krótką chwilę – w pierwszym zakręcie bolid brytyjskiego zawodnika wypadł z zakrętu. Początkowo mogło się wydawać, że zawiniły hamulce w pojeździe prowadzonym przez wicelidera cyklu, jednak Hamilton po chwili przeprosił swój zespół, co może oznaczać też przyznanie się mistrza świata do błędu.

Pierwszy na mecie pojawił się Sergio Perez, a kolejne miejsca na podium zajęli Sebastian Vettel i Pierre Gasly. Pierwszy tegoroczny punkt zdobył natomiast Kimi Raikkonen z Alfa Romeo Racing ORLEN, który dojechał na metę na dziesiątej pozycji. Tuż za jego plecami uplasował się Antonio Giovinazzi, co również należy uznać za sukces, albowiem włoski kierowca ARRO startował z dość odległej pozycji. Drugie z rzędu Grand Prix, które zespół wspierany przez polski Koncern kończy z punktami to dobra zapowiedź kolejnych wyścigów. Najbliższy odbędzie się już 20 czerwca we Francji.