Szukaj
2012-01-16 15:40 
Karolak na Dakarze, czyli stary klapek 
Klapek i sandał zaopatrzony w różnego rodzaju paluchy, z pazurami i bez, rządzili na tegorocznym Dakarze.
Dumni byliby Japończycy bowiem wynaleziony przez nich klapor pobił tu wszelkie rekordy popularności.

Poza oczywistymi zaletami przewiewności na upale oraz możliwości opalenia stóp, posiada jedną wadę. Zauważyłem pewnego wieczoru, iż, wracający z tak zwanego... siku, członkowie różnych, międzynarodowych ekip mieli na stopach zakurzonych dziwnie kropki. W woli wyjaśnienia, zwyczajem na Dakarze jest załatwianie potrzeby nie w toi-toiu, ale pomiędzy drugim a trzecim kołem ciężarówki – nigdy jednak nie na kole. Wysuszona do granic możliwości ziemia w pierwszej fazie nie przyjmuje rosy i odbija strumień na różne strony świata.
Tak oto sandał / klapek, najczęściej firmowy, na Dakarze wpasowuje się idealnie w powiedzenie: po butach ich poznali.

PS. Pracował ze mną dziwny człowiek, który pierwszego dnia w dziwnym sandale spalił sobie stopy do bąbli, po czym obraził się na panujące w Ameryce Południowej upały i nie ściągnął przed dwa kolejne tygodnie spodni.

PS2. Całkiem zdolny (do wszystkiego)

Buenas Noches.

Strona  z 
zamknij